RSS

Mini Traper w najmniejszym mieście świata

Mini Traper - Durbijski topiar

Durbijski topiar

Efekt był taki, że do dzisiaj nie możemy nadziękować się Bogu za szczęśliwe ocalenie. Ścieżka została wytyczona prawdopodobnie dla rodzin kolarskich zawodowo zmagających się w wyścigach przełajowych lub też jej twórcy wzięli się za realizację pomysłu bezpośrednio po przyjeździe z „roześmianego” Amsterdamu. Pod górę radziliśmy sobie nieźle. Było na tyle stromo, że nasze niedziałające przekładnie zmusiły nas do spaceru z wypożyczonym sprzętem. Natomiast przy zjeździe w dół, korzystaliśmy z okrzyku: „Ratuj się kto może!”. Wszystko dlatego, że droga prowadziła przez gęsty las, miała kilka procent nachylenia i ułożona była z wyślizganych „kocich łbów”. Zosia powitała ją radosnym: „Z górki na pazurki!” i na wszelki wypadek wbiła się swoim kaskiem w moje plecy. Szczęśliwie ześlizgnęliśmy się do końca i dla zatarcia katastroficznych wspomnień pojechaliśmy spokojnym szlakiem wzdłuż rzeki Ourthe.

Mini Traper - Durbuy

Durbuy

Mini Traper - Zamek Ursel

Durbuy

Mini Traper - Uliczka w Durbuy

Durbuy

Mini Traper - Uliczka w Durbuy

Durbuy

Mini Traper

Durbuy

Nasza wyprawa przedłużyła się ponieważ Zosia, trochę ze zmęczenia, a trochę z emocji, usnęła w rowerowym foteliku. Z braku koca, rozbiliśmy obozowisko na przydrożnym stole turystycznym i oddaliśmy się słodkiej sjeście. Obudził nas ryk sąsiadującego z nami bydła i dobrze znany zapach wydobywający się z dresowych spodni naszej córeczki. Po krótkiej higienie oraz bananowych fantazjach popędziliśmy czym prędzej oddać nasze, ciągle jeszcze jeżdżące, jednoślady. Na pełne troski pytanie właścicielki, o wrażenia, odpowiedzieliśmy z tą samą szczerością, że było rewelacyjnie, i że sprzęt pierwsza klasa! A potem już wygodnie rozsiedliśmy się w samochodzie zdążając na kolejną mobilną atrakcję.

Mini Traper - Kolejka w Erezée

Kolejka w Erezée

Mini Traper - Kolejka w Erezée

Kolejka w Erezée

Muzeum regionalnej ardeńskiej kolejki w Erezée zapowiadało się ekscytująco. Jadąc do, oddalonej o dwadzieścia kilometrów od Durbuy, miejscowości roztaczaliśmy przed Zosią wizję tajemniczych tuneli i wspinających się pod górę, krętych torów. Nic bardziej mylnego. Ciuchcia z dwoma wagonami wywiozła nas kilkanaście kilometrów w las, a następnie tą samą drogą przywiozła na dworzec główny. Dlatego najbardziej ekscytujące z całej wyprawy okazały się dwie paczki chipsów oraz trójka artystycznie zasmarkanych dzieci z Holandii. Potwierdziło to nasze wcześniejsze obserwacje, że w kraju tulipanów najprawdopodobniej istnieje zakaz wycierania nosa do siódmego roku życia, według zasady: „Zasmarkane dziecko to szczęśliwe dziecko!”. Koniec końców polecamy ardeńską kolejkę, jako miły przerywnik relaksacyjno-krajoznawczy.

Mini Traper - Huśtawka to rzecz święta

Huśtawka to rzecz święta

W drodze powrotnej odbyliśmy obowiązkową kwarantannę na placu zabaw. Zosia dojrzała go z trzech kilometrów i wiadomo było, że nie odpuści. Wycieczka wycieczką, zwiedzanie zwiedzaniem, ale huśtawki to rzecz święta. Pewnie bujalibyśmy się do dzisiaj, gdyby nie potężna burza, która zagoniła nas pod dach pobliskiej restauracji. Później nastąpił ekspresowy powrót do hotelu, podczas którego Zosia nuciła za Philem Collinsem: „I wanna know, can you show me…”. Nie mieliśmy zielonego pojęcia co „chciała wiedzieć”, ale po wyjściu z samochodu „pokazaliśmy jej” śnieżnobiałego konia, mgłę snującą się po polach i grad wielkości mirabelek. Po takich emocjach pozostawała już tylko wyprawa do krainy kolorowych snów.

Mini Traper - Śnieżnobiały koń

Biały koń

Mini Traper - Po burzy

Mgła

Mini Traper - Po burzy

Grad

Ostatni dzień zaprowadził nas pod monumentalny zamek FéodalLa Roche-en-Ardenne. Jednak przed spacerem po uroczych uliczkach „perły Ardenów”, postanowiliśmy z bliska przyjrzeć się codziennym bohaterom naszej córki, których pełno w dziecięcych piosenkach i wierszykach. W tym celu zajrzeliśmy do Le Parc à Gibier -- parku dziczyzny, w radosnym tłumaczeniu -- oddalonym o pięć kilometrów od miasta. Wybiegi dla saren, wilków, kozic, łani czy dzików są tam na tyle rozległe, że nie odczuwa się przygnębiającej niewoli, tak deprymującej w większości ogrodów zoologicznych. Miejsce godne polecenia na rodzinne spacery, połączone z zabawą na świeżym powietrzu, degustacją piwa i lekkim posiłkiem dla mniej wybrednych.

Mini Traper - Le Parc à Gibier

Le Parc à Gibier

Mini Traper - Le Parc à Gibier

Le Parc à Gibier

Koneserów kuchni belgijskiej zapraszamy oczywiście do La Roche-en-Ardenne, które słynie z przepysznej szynki, serów oraz wyśmienitych golonek obficie zraszanych znakomitym rodzimym piwem. My niestety nie mieliśmy już czasu na spróbowanie ardeńskich delicji. Po krótkim „lodowym” spacerku czym prędzej ruszyliśmy w kierunku Brukseli wyprzedzając, nadciągające za nami, poweekendowe korki. Zosia drzemała w swoim foteliku, a my odświeżaliśmy impresję ardeńskich zakątków…

Claude Monet na pewno pozazdrościłby nam takich widoków!

Mini Traper - Tam jest Durbuy!

Claude, tam jest Durbuy

Durbuy -- porady i spostrzeżenia Mini Trapera

Z racji na duże zainteresowanie turystyczne pobyt w Durbuy najlepiej zaplanować z dużym wyprzedzeniem, rezerwując wcześniej miejsca noclegowe.

W okolicach Durbuy jest dużo rozmaitych atrakcji, dlatego warto być w posiadaniu jakiegoś samochodu lub jednośladu.

Masz pytania w związku z powyższym wpisem, a może chciałbyś podzielić się swoim doświadczeniem? Napisz do nas używając formularza poniżej „Dodaj komentarz” lub przejdź do zakładki Kontakt.
Podoba Ci się tekst? Bardzo się cieszymy! Daj znać innym, kliknij

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 by Minitraper.pl
Blog oparty na Wordpress | Szablon na podstawie Engineering and Machinering