RSS

Mini Traper, kajmany i lasy tropikalne

Pierwszy etap podróży zakończyliśmy na skrzyżowaniu z drogą nr 1 (Pan American Highway) w okolicach Lapita. Tutaj według instrukcji otrzymanych w Santa Elena należało zatrzymać jeden z autobusów pędzących w stronę Liberii. Razem z pięcioma młodymi Niemkami ustawiliśmy się na odcinku kilkudziesięciu metrów i rozpoczęliśmy zbiorowe łapanie „stopa”. Zosia zajęła się pilnowaniem dobytku okrążając go kilkanaście tysięcy razy w obłokach rdzawego kurzu. Nasz trud został uwieńczony po godzinie wygodnymi fotelami i sprawnie działającą klimatyzacją w „pośpiesznym” z San José. Pilot, w ramach szukania zysku na turystach, proponował jazdę do Liberii, ale nie daliśmy za wygraną. Mało komunikatywnym, lecz skutecznym hiszpańskim zmusiliśmy kierowcę do zatrzymania się na skrzyżowaniu z krajową „osiemnastką”, kilkanaście metrów od przystanku do Nicoya. W ten sposob do celu została nam ostatnia prosta prowadząca przez półwysep, Península de Nicoya.

Mini Traper - W drodze do Playa Samara

W drodze do Playa Samara

Każda podróż oprócz niewygody i zmęczenia ma jeden duży plus – spotykane osoby. Tak było i tym razem. Od wyjazdu z Monteverde do rozstania w Playa Samara towarzyszyła nam przesympatyczna Niemka, Judith z Bawarii, która obok świetnego kontaktu z Zosią okazała się sprawdzonym kompanem w podroży. Dodatkowo informacja o jej kontrakcie w szwajcarskiej firmie farmaceutycznej, wśród tabletek, pastylek i czopków, uzdrawiająco wpłynęła na Anię. W takim miłym gronie oczekiwaliśmy na transport do Nicoya, w międzyczasie ucząc się prawidłowej wymowy „ticos” od napotkanego poławiacza ostryg. Autobus punktualnie zameldował się na przystanku, a kierowca skasował od naszej czwórki 20$. Dzięki uprzejmości jednej z pasażerek okazało się, że zostaliśmy naciągnięci na 4000 colones. Niestety nasze interwencje oraz oburzenie podróżujących Kostarykańczyków nie przyniosły żadnych rezultatów pozwalając nam odczuć brzemię bycia turystą.

Mini Traper - Playa Samara

Playa Samara

Dworzec autobusowy w Nicoya wolimy przemilczeć i ukryć pod stertą śmieci, które wiatr systematycznie przerzucał z jednej strony na drugą. Jedynym jasnym punktem, obok Judith, okazała się francuska para ze Strasburga podróżująca z sześciomiesięczną córeczką, z którymi jeszcze dwa razy spotkaliśmy się na plaży w Samarze. Autobus został punktualnie podstawiony na stanowisku drugim i kilka minut przed szesnastą wysadził nas w Playa, sto metrów od naszego ostatniego postoju.

Mini Traper - Playa Samara

Playa Samara

Playa SamaraHotel Belveder to bezsprzecznie najpiękniejsze i najciekawsze miejsca na mapie naszej kostarykańskiej podróży. Nie tyle ze względu na skate, regge i swobodne usposobienie przebywających tam miłośników surfingu, co bardziej na autentyczny kostarykański klimat, daleki od masowej i natarczywej turystyki rodem z Playa Hermosa i Playa del Coco. Właśnie aspekt autentyczności zachęcił nas do wyboru południowo-zachodnich plaż półwyspu Nicoya. Sam hotel prowadzony przez właścicieli ze Stuttgartu był połączeniem niemieckiego porządku z hiszpańskim temperamentem, który w cieniu zadbanego ogrodu oferował krystalicznie czysty basen, uwielbiany przez Zosię oraz wykwalifikowaną i uprzejmą obsługę.

Ta niewielka miejscowość urzekła nas swoją prostotą ignorującą, w dobie pędzącego świata, pośpiech, postęp oraz nowoczesne reguły życia. Jej pozytywne oddziaływanie dodatkowo wzmocnił szef włoskiej restauracji Giada, który osobiście pojechał kupić mrożone frytki i nakazał je przyrządzić specjalnie dla Zosi, a także Janusz, Polak z Montrealu, podróżnik i dobry duch naszej brygady przypadkowo spotkany na ulicy.

Mini Traper - Playa Samara

Playa Samara

Mini Traper - Playa Samara

Playa Samara

Poza tym Playa Samara to w naszym przypadku kilogramy piasku przerzuconego przez Zosię. Zbiory muszelek osieroconych przez ocean. Długie spacery śladami poszukiwaczy pereł. Prześliczne zachody słońca. Dobrze schłodzony Kaiser z widokiem na romantyczną zatokę. Wagabundzi wyrabiający biżuterię z dobrodziejstw oceanu. Zachwyt Zosi nad legwanami i arą powtarzającą: „Hola!”. A w końcu zabawne historie małpki George emitowane każdego wieczora przez kostarykańską telewizję.

Mini Traper - Poławiacz pereł

Poławiacz pereł

Nie jest łatwo opuszczać miejsce, w którym marzenia zbiegają się z rzeczywistością. Pomaga wtedy tęsknota, wyposzczony portfel i nadzieja, że jeszcze kiedyś się tu wróci. Właśnie z taką nadzieją po dwóch cudownych tygodniach wsiadaliśmy do samochodu jadącego na lotnisko w Liberii: Kostaryko wrócimy!

Później były kolejki, brak klimatyzacji, dziesięć godzin lotu i duże psie kupy na chodnikach Brukseli. Jak dobrze wrócić do domu! – pomyśleliśmy. Pura Vida! – powiedzieliby Kostarykańczycy.

Mini Traper - Pura Vida!

Pura Vida!

Kostaryka -- porady i spostrzeżenia Mini Trapera

Linie Jetairfly z racji na atrakcyjną cenę biletów i bezpośredni kurs do miejsca przeznaczenia (z ewentualnym międzylądowaniem), zabierają na pokład najczęściej komplet pasażerów. Podróżując z dzieckiem do drugiego roku życia, warto pamiętać, że nie przysługuje mu dodatkowy fotel. Radzimy, więc zaopatrzyć się w różne smakowe niespodzianki i ulubione zabawki, pomocne w najbardziej męczących momentach lotu.

Wracając liniami Jetairfly bezpośrednio do Europy (Brukseli) nie trzeba uiszczać na lotnisku opłaty turystycznej (26$ za osobę).

Kostarykańczycy bardzo lubią dzieci, co często pomaga w podróżowaniu: omijanie kolejek, wolne miejsce w autokarze czy łatwiejsze nawiązywanie kontaktów.

Hotele najczęściej są przygotowane na przyjmowanie rodzin z dziećmi, jednak dla pewności najlepiej w e-mailach rezerwujących wspomnieć o łóżeczku dla dziecka i pokoju na parterze.

We wszystkich miejscowościach, które odwiedzaliśmy nie było żadnych problemów z zakupem pieluch dla dzieci oraz wszelkich rzeczy niezbędnych do przeżycia.

Ostrzeżenia przewodników dotyczące jadowitych węży, pająków i trujących żab w pobliżu uczęszczanych miejsc, a nawet w hotelowych pokojach na szczęście nie sprawdziły się w naszym przypadku. Jednak radzimy poruszać się tylko po oznaczonych szlakach i dobrze wytrzepywać torbę oraz przechowywane w niej rzeczy przed kolejnym pakowaniem.

W większości punktów handlowych i usługowych Kostarykańczycy nie akceptują studolarówek, dlatego przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w mniejsze nominały.

Masz pytania w związku z powyższym wpisem, a może chciałbyś podzielić się swoim doświadczeniem? Napisz do nas używając formularza poniżej „Dodaj komentarz” lub przejdź do zakładki Kontakt.
Podoba Ci się tekst? Bardzo się cieszymy! Daj znać innym, kliknij

3 odpowiedzi na „Mini Traper, kajmany i lasy tropikalne

  1. Ania pisze:

    Fajny tekst, ale zdjecia jeszcze lepsze ;-))))

  2. Bardzo mi się podoba, że dodajecie do relacji z podróży informacje praktyczne – jak kiedyś będziemy planować Bardzo Dalekie Wyprawy, na pewno skorzystamy!

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 by Minitraper.pl
Blog oparty na Wordpress | Szablon na podstawie Engineering and Machinering